TERMOMETR UKŁADÓW MIĘDZYLUDZKICH

Ponieważ relacje międzyludzkie są dynamiczne, trudno zakazać wszystkim, aby nie spoglądali i nie rozmawiali z naszym partnerem „cieplej” lub w sposób, który wydaje się nam już zagrażający dla związku. Mogą to być komplementy, zaproszenie do tańca, nawet jeśli partner ich nie akceptuje. Te dynamiczne układy wymagają to­lerancji, w przeciwnym razie aktor zamyka swojego partnera przed życiem towarzyskim. Przysłowiowe „przymykanie oka” lub niewi­dzenie uwolni zazdrosnego aktora od tormentu uczuć, gdy wszyscy się świetnie bawią.Tolerancja jednak ma też dwie strony medalu. Obniżenie jej pro­gu może rzeczywiście narażać partnera i związek na przykre dla ak­tora konsekwencje. Co więcej, można tym progiem manipulować. Okazuje się na przykład, że dłuższe (częste) oglądanie pornografii zwiększa tolerowanie pogwałcenia ekskluzywności seksualnej z partnerem (Zillmann, 1989). Jak widać z powyższej dyskusji, związek partnerski wymaga dosyć szczególnego termometru, infor­mującego o dopuszczalnych i krytycznych interferencjach ze strony osób trzecich.

AKCEPTACJA

Po takim „nagadaniu” się z przyjaciółką, jeśli oczywiście tamta nie ustawia partnerki przeciwko jej rycerzowi, wzrastają nawet szan­se na lepsze brzmienie emocjonalne między Wami. Oczywiście mam tu na myśli fakt, że intymne rozmowy z przyjaciółką nie są kompensacją braku ważnych rozmów z mężem, bo to oznacza­łoby już słabość związku i szukanie spełnienia gdzie indziej. Chodzi zatem o rozmowy uzupełniające, dodatkowe, często repliki rozmów z partnerem o sprawach, które nie są tajemnicą przed mężem. Rzecz w tym, że są przez przyjaciółkę rozumiane, wysłuchane w specy­ficzny kobietom sposób, do którego mężczyźni nie są z natury swej zdolni. Jeżeli ktoś nie może tego stanu rzeczy zaakceptować, to roz­wiązaniem nie jest zakazywanie takich spotkań, ile raczej duży wy­siłek, aby jak najbardziej zbliżyć się do tej nuty „babskiego”, ale obustronnie satysfakcjonującego kontaktu empatycznego, słownego (podobnego do tiu, tiu, tiu dwu kurek czy innych śpiewających ptaszków) i dobrego rozumienia się.

ANALIZY PSYCHOLOGICZNE

Analizy psychologiczne wskazują na to, że rzeczywiście wystę­pują różnice międzypłciowe w tej materii (Sternberg, 1986). Oka­zuje się, że mężczyźni bardziej lubią(kochają) swoją partnerkę niż najbliższego przyjaciela czy członka rodziny (matka, brat), nato­miast kobiety w takim samym stopniu a nawet czasem bardziej lubią najbliższą przyjaciółkę niż partnera. Różnicę powyższą wyjaśnia się tym, iż kobiety łatwiej się porozumiewają między sobą aniżeli z własnym partnerem (mężem), bardziej empatycznie wczuwająsię w problemy przyjaciółki i znajdują u niej głębsze zrozumienie niż u męża. Nie chodzi tu więc o rywalizację między przyjaciółką i part­nerem, o co mężowie je podejrzewają i stąd wiele ąui pro quo, lecz zaspokojenie potrzeby (nazwijmy to) kompletnego zrozumienia się (por. Malamuth i Brown, 1994). Czytelnik płci męskiej może być nieco oburzony za to stawianie go na drugim planie, bo wydaje mu się, że po tylu latach pożycia zna swoją partnerkę na wylot i najle­piej ją rozumie. Jeśli dodatkowo poczytał trochę psychologii, albo sam się ma za psychologa, to przecież nie jest ułomkiem i wie, cze­go żona (partnerka) potrzebuje. Drogi Czytelniku, cóż powiem, tro­chę pokory wobec praw Natury, która jakoś naturalnie zbliża dwie kobiety bardziej niż kobietę i mężczyznę w tej sferze.

ROZRÓŻNIENIE MIĘDZY ZAZDROŚCIAMI

Dodałbym do tego wątku uwagę, iż należy rozróżnić między zazdrością seksualną i zazdrością emocjonalną, nawet jeśli często one występują razem. W pierwszej chodzi o możli­wość kontaktów seksualnych między partnerem i rywalem, a w dru­giej o emocjonalne powiązania między nimi z wyłączeniem sfery sek­sualnej. W pierwszej narażone jest ciało, a w drugiej dusza i czasem ludzie boją się bardziej utraty partnera w tym drugim aspekcie. W powyższym kontekście warto też wspomnieć o zazdrości mężczyzn o swoją partnerkę, gdy ta ma bardzo bliski kontakt emo­cjonalny z przyjaciółką. Wyłączamy tu oczywiście element lesbijski. Chodzi zatem o odczucia męża, że żona rozmawia bardziej intymnie z przyjaciółką niż z nim. „Co macie sobie tyle do powiedzenia?” za­rzuca jej, czując, że takich rozmów z partnerką sam albo nie ma albo są one mniej intymne, poufne, emocjonalne. Zatem słowo dla uspo­kojenia mężów, partnerów, narzeczonych i zakochanych w dziew­czynie.

KOMPLEKSOWE REAKCJE

Na nieszczęście, jak zauważa Nesse (1990), jeśli nawet kom­pleksowe reakcje emocjonalne, jak zazdrość, mogą wywodzić się z dobrych korzeni ewolucyjnych, to mogą stać się utrapieniem w ży­ciu nowoczesnego człowieka. Obecnie, gdy wielu mężczyzn i kobiet spotyka się w coraz to różnych sferach życia codziennego leżących poza granicami intymnych związków, wybuch zazdrości może być nieadaptacyjny i nieodpowiedni, a poza tym wiąże się z niskim po­czuciem własnej wartości, bezradnością, które mogą przeszkadzać intymnym związkom i rodzicielstwu. Zatem w nowoczesnym spo­łeczeństwie ze zmieniającymi się domowymi i zawodowymi rolami płci, a także przy zwiększonej równości seksualnej i kooperacji, męska zazdrość seksualna może zagrażać „solidarności partnerskiej” raczej niż zwiększać bezpieczeństwo tradycyjnego modelu męskiej dominacji seksualnej.

ANALOGICZNA NIEPEWNOŚĆ

Natomiast kobieta, której partner jest niewierny, chociaż nie ryzykuje analogicznej niepew­ności macierzyńskiej (chyba że pomyłka w izbie porodowej z przy­czepieniem opaski noworodkowi), to ryzykuje podział zasobów mężczyzny dla innych kobiet i ich (i swoich) dzieci. Są zatem dane, że zazdrość powstała jako kompleksowe rozwiązanie psycholo­giczne dla tych problemów (Dały, Wilson i Weghorst, 1982). W su­mie, ponieważ kobiety nie ryzykują zagrożeniem ciągłości genetycznej, stąd też mniejsza u nich zazdrość o niewiernego partne­ra. Ta interpretacja nie wytrzymuje jednak krytyki, gdy wyłączy się sprawę posiadania dzieci. A są przecież układy partnerskie (seksu­alne) nastawione z góry na nieposiadanie dzieci a raczej na zaspoko­jenie potrzeb. Czy i wtedy nieświadome zabiegi o ochronę własnych genów ujawniają się w silniejszej zazdrości u mężczyzn? Według biologii społecznej odpowiedź byłaby negatywna, ale sprawa jest otwarta na dyskusję.

PROPOZYCJE TEORII

Pozostałe zostaną niestety usunięte, bo są słabe i mogą nie przeżyć aby założyć własne gniazdo. Podobnie wśród ludzi, babcia dziecka ze strony matki bar­dziej troszczy się o wnuka niż babcia z linii ojca. A to dlatego, spe­kuluje biologia społeczna, że babcia z linii żeńskiej jest pewna, że troszczy się o swój gen, której to pewności babcia z linii męskiej nie ma. Według Wilsona taka troska jest nieświadoma. Wykorzystując propozycje teorii do wyjaśnienia międzypłcio­wych różnic w zazdrości, można je sparafrazować następująco. Możliwość seksualnej niewierności, przynajmniej historycznie, sta­wiała różne problemy mężczyznom i kobietom. Mężczyźni, których partnerki były niewierne ryzykowali inwestowanie w nie swoje dzie­ci. Mężczyźni ryzykujący inwestowanie w nie swoje dziecko nie ma­ją wewnętrznego przymusu trwanie przy jednej partnerce, bo mogą całe życie zajmować się spadkobiercą nie swojego genu. Zagrożone jest ich ojcostwo i genetyczne następstwo.

KTÓRA PŁEĆ JEST BARDZIEJ ZAZDROSNA

Która płeć jest bardziej zazdrosna, w sensie kto mocniej reaguje na podobną sytuację? Takie pytanie stawia sobie Pospiszyl (1988) specjalista psychologii kobiety. A co mówią doniesienia z ba­dań porównujących mężczyzn i kobiety pod kątem zazdrości? Wyniki subiektywnych zeznań za pomocą kwestionariuszy w ba­daniach Bussa i współpracowników (1992) ujawniły, że mężczyźni reagowali silniejszą zazdrością niż kobiety i przeżywaliby większy smutek (rozpacz) na widok nielojalności partnerki. Również reakcje fizjologiczne GSR i EMG różnicowały między mężczyznami i ko­bietami. Ponadto w badaniach tych okazało się, że ci którzy sami kiedyś zdradzili swojego partnera(kę), czuliby się gorzej od tych, którzy są wierni swojemu partnerowi(ce). Nie jest proste wyjaśnie­nie tych różnic. Jedną sugestię podsuwa teoria biologii społecznej Wilsona (1975), głosząca, że pomoc innym (np. własnemu potomstwu) jest determinowana nieświadomym motywem zachowania genów. Zatem samica zostawi w gnieździe tylko te pisklęta, które rokują najwięk­sze szanse przeżycia, gdy nie ma dużo pokarmu.

BRAK PODOBNYCH ANALIZ

Respon­denci, w których przekonaniu rywale byli różni od nich i mieli prze­wagę sprawności seksualnej, czuli się szczególnie mocno zagrożeni przez rywala. Kobiety, niezależnie od stopnia podobieństwa do ry­walki czuły się bardziej zagrożone, gdy rywalki były bardziej atrak­cyjne fizycznie. Ponadto kobiety czuły się bardziej zagrożone, gdy rywalki były podobne do nich, ale miały przewagę w umiejętnoś­ciach społecznych albo gdy były podobne, ale z przewagą kompe­tencji zawodowych. W sumie, gdy rywalka zachowuje się odmiennie od partnerki i jest lepsza w sferze seksualnej, zarówno związek z partnerem, jak i samoocena partnerki są bardziej zagrożone. Prze­waga społeczno-zawodowa i atrakcyjność fizyczna rywalek zdają się być głównymi wyzwalaczami zazdrości u kobiet. Brak jest podobnych analiz empirycznych dotyczących męż­czyzn, zatem można w analogii do powyższych spekulować, zbiera­jąc w pamięci zaobserwowane przypadki zazdrośników i cechy ich rywali.

DEPRESYJNY NASTRÓJ

W rezultacie depresyjny na­strój prowadzi do negatywnych uczuć łącznie z zazdrością wobec innej osoby oraz do selektywnej uwagi w percepcji negatywnych aspektów tej osoby. Ta sekwencja zdarzeń może być wzmocniona przez wewnętrzne niepowodzenia. Im bardziej wartość siebie (samo­ocena) jest zagrożona, tym silniejsza zazdrość.Porównanie społeczne oznacza percepcję siebie wobec rywa­la/rywalki pod względem różnych cech. Badania White’a (1981) wskazują na to, że wymiary porównań dotyczą fizycznej (seksualnej) atrakcyjności, osobowości, podobieństwa do partnera, pozycji zawo­dowej, gotowości do utworzenia długotrwałej relacji z partnerem. Okazało się, że ci którzy uważają rywala za bardziej podobnego do partnera/ki niż samego siebie, przeżywali silniejszą zazdrość. Inne badania w tym duchu przeprowadzili Buunk, Bringle i Arends (1984) poświęcone porównaniom aktora z rywalem na wymiarze podobny-różny oraz pod względem przewagi seksualnej.