ZŁOŚLIWA RADOŚĆ

Złośliwa radość lub radość z cudzego nieszczęścia jest wy­rafinowanym, nie pasującym do wielu reguł psychologicznych zja­wiskiem. Zdroworozsądkowo pojmujemy radość z jakiegoś sukcesu, z eliminacji niepowodzenia, z pozytywnego wyniku, a nie z prze­granej. Jeżeli ta reguła jest zasadna to złośliwą radość możemy zin­terpretować w ten sposób, że powodzenie innego jest przez porów­nanie naszym niepowodzeniem, po prostu nie my odnosimy sukces a więc przegrywamy. Podobnie niepowodzenie innego jest naszym sukcesem, bo nie tracimy nic, zachowując dotychczasowy stan, lep­szy niż stan innego. Marny to sukces, co prawda, bo niczego właś­ciwie nam nie przysparza. Informuje nas jednak o tym, że to co stało się innemu, nie stało się nam a mogło się stać. Iście diabelski rachu­nek! Można co prawda zająć pozycję co najmniej neutralną wobec nieszczęścia innego, ale nie zawsze się to udaje.

BRAK POTWIERDZENIA

Brak takiego potwierdzenia ze strony innych, a partnera szcze­gólnie, wywołuje negatywne uczucia u aktora. Natomiast krytyka, obniżanie tej wartości u aktora przez otwarte stwierdzenie ewalu- atywne, a co więcej zanegowanie jego wartości przez odejście na ko­rzyść rywala — daje aktorowi wystarczające argumenty do zemsty. Zbyt mocno duma została urażona, aby machnąć ręką na osobistą przegraną. Odwet jest jedną z form autoafirmacji (Steele, 1988), za­tem są duże szanse, że zostanie podjęty. Jak z tego można wy­wnioskować, ludzie przeczuleni na punkcie własnej wartości, a nie do końca o niej przekonani (np. zbyt mała ilość sukcesów w danej sferze) mogą być trudnymi i wymagającymi partnerami a w sytuacji zerwania związku przez drugą stronę, mogą być nieobliczalni w po­dejmowaniu prób odwetu.Niko Frijda (1986, s. 216) pisząc o złośliwej radości (malign joy) cytuje La Rochefoucauld In the misfortune ofourfriends there is always something which does not displease us (w nieszczęściu naszych przyjaciół jest zawsze coś, co się nam podoba). Zawarta w tej frazie myśl, aczkolwiek obraża ludzki majestat współczucia okazywanego dla przegranych bliźnich, odkrywa rąbek ukrywanej przez kulturę prawdy psychologicznej, bazującej na indywidualnym interesie, na egoizmie, na hedonistycznej zasadzie uniknięcia cier­pienia.

MEDIATORZY PROCESU

Mediatorami tego procesu od podważonej samooceny do agresji mogą być emocje takie jak zawiść, wstyd i złość. Problematyczny tutaj jest wstyd. U jednych osób może prowadzić do wycofania się na skutek niepochlebnych dla siebie opinii, podczas gdy u innych do „odmowy” przyjęcia/zaakceptowania negatywnych ewaluacji i do złości skierowanej na ewaluatora. Tak wywołana agresja spełnia ważną funkcję dla aktora, a mianowicie jest sposobem na udoku­ mentowanie sobie tak pożądanej wyższości. Im wyższa samoocena tym silniejsza zazdrość.Osoba mająca wysokie mniemanie o sobie, ale niepewna tej oce­ny jest zależna od ewaluacji innych. W przypadku związku roman­tycznego posiadanie partnera jest właśnie dowodem wysokiej samo­oceny. Tacy ludzie wymagają ciągłego potwierdzania ich wartości tak ze strony partnera jak też od innych ludzi. Może to być nawet męczące dla partnera domaganie się przez drugą stronę ciągłego pot­wierdzania, że się go/ją kocha, że jest piękna, że jest męski itp.

PRZECIWNY POGLĄD

Ranzetti (1992) sugeruje, że zazdrość i zaborczość (po- ssessivenesś) prowadząca do domowej agresji wywodzi się z niskiej samooceny. Kryje się za tym założenie, że człowiek nie może znieść tego, że jest gorszy od innych i to wywołuje u niego złość, agresję skierowaną ku tym bardziej uprzywilejowanym.Jednak przeciwny pogląd jest teoretycznie też zasadny, zatem Baumeister, Smart i Boden (1996) dyskutują i uzasadniają stano­wisko, że właśnie wysoka samoocena może być podłożem agresji. Zagrożony egotyzm, czyli wysokie mniemanie o sobie, które jest kwestionowane przez innych lub przez dane okoliczności. Nieusta­bilizowane przekonanie o własnej wyższości jest wysoko podatne na zagrożenie na skutek krytyki lub przegranej z rywalem i może w konsekwencji prowadzić do agresji. W przypadku sytuacji zaz­drości mielibyśmy do czynienia z zemstą na rywalu a rzadziej na partnerze. Jednak autorzy nie podają wyjaśnienia, dlaczego ofiarą pada częściej niewierna żona (partnerka) niż rywal. Patologia zaz­drości prowadzi do agresji, do przemocy, efektem której są najczęś­ciej straty odczuwane przez wszystkie zainteresowane strony układu.

OD ZAZDROŚCI DO ZEMSTY

Wiemy z literatury pięknej, z filmów, z TV o przestępstwach zazdrośników, którzy są w niewoli tego uczucia. Zazdrośnik mający piękną żonę/męża będzie miał trudne życie, gdyż na myśl, że co­kolwiek może zagrażać jego wyłączności do obecnego stanu nie po­zwoli partnerowi wyjść na bal, na przyjęcie itp. Utrapienie dla siebie partnera! Może to być zazdrość chorobliwa, a jednocześnie podsy­cana przez mniej łub bardziej uzasadnioną podejrzliwość — dopro­wadza do czynów zbrodniczych. Zabójstwo z miłości, mściwe za­bójstwo z zazdrości to może nie za częste, ale też nie odosobnione przypadki. Wiele jednak przypadków zazdrości nie ma takiego fini­szu i jest jednym z wielu uczuć przeżywanych cyklicznie, mniej lub bardziej zaburzając spokój osobisty, a także współżycie z bliższymi dalszymi osobami. Jaki jest proces psychologiczny prowadzący do agresji w sytuacji zazdrości, gdy agresja ta jest skierowana na partnera lub rywala? Tradycyjnie uważano w psychologii, że niska samoocena, poczucie małości i małej wartości własnej osoby jest pobudką do agresji zemsty.

SILNY WPŁYW RELIGII

Jednym z nich jest ciągle silny wpływ religii katolickiej na zawieranie mał­żeństwa i model życia małżeńskiego, zakładający przebycie całego życia z jednym partnerem i dozgonną wierność. Rodzina jako taka ma wysokie miejsce w hierarchii wartości (Nowak 1976; 1988) wszystkie zagrożenia dla tych wartości są potępiane. W badaniach Adamskiego z 1973 r. (Adamski, 1977) 63.5% respondentów potę­piało zdradę małżeńską, a 8.2% dopuszczało możliwość rozwodu. Podobnie badania Dyczewskiego (1988) z 1985 r. wskazują na to, że 78.6% respondentów opowiada się za wiernością małżeńską do końca życia. Jednocześnie badania ujawniły, że ani płeć, ani wy­kształcenie nie różnicują stanowiska narzeczonych do sprawy wier­ności małżeńskiej, natomiast przekonania religijne mają istotny wpływ na tę postawę. Rodzina w interpretacji Dyczewskiego (1981) jest systemem uzupełnień i wspólnego działania, stąd też partner jest nader ważny dla istnienia i optymalnego działania tego układu, aby dopuścić do jego utracenia. Rodzina stwarza warunki dla najgłęb­szego przeżywania własnej godności i dlatego jej trwałość jest ce­niona ponad wszystko.

PORÓWNANIA MIĘDZYKULTUROWE

Szczególnie odczuwają mniejsze zadowolenie ze swego związku romantycznego w porównaniu ze związkami, które mają inne osoby (znajomi, przyjaciele). Potępiają siebie a idealizują in­nych. Ogólnie Polacy wypadają na tle Niemców i Amerykanów jako bardziej zazdrośni, podczas gdy przedstawiciele zachodniej kultury uzyskują umiarkowane i zbliżone do siebie wskaźniki w tej sferze .Przedstawione porównania międzykulturowe ujawniają znaczną zbieżność co do struktury zazdrości i zawiści, na co wskazuje znacz­na liczba porównywalnych czynników. Są też rozbieżności, jeśli chodzi o dodatkowe czynniki — w tym przypadku Nieufność Współzawodnictwo, które występują tylko w niektórych kulturach. Te wymiary mogą być odzwierciedleniem specyficznych wzorców w postawach i relacjach międzyludzkich istniejących w tych kręgach kulturowych. Powyższe rezultaty wskazują zatem na pewne bazowe komponenty struktury wraz z jej specyficznymi składnikami.

AUTONOMIA PARTNERA

Biorąc pod uwagę „Awersję do autonomii partnera”, Niemcy pozwalają na największą autonomię swojego partnera, a Polacy są najmniej tolerancyjni, co szczególnie przejawia się w dwu sprawach: małżonkowie powinni mieć takie same zainteresowania, aby mogli wspólnie spędzać czas i mężczyzna ma prawo oczekiwać, że panna młoda będzie dziewicą. Średnie w czynniku „Zależność” pozwalają stwierdzić, że Polacy uchodzą za najbardziej uzależnionych od partnera, podczas gdy Niemcy i Amerykanie mają podobne i niższe nasilenie tego wskaź­nika. Jeżeli w USA i Niemczech partner stanowi dopełnienie pry­watnego życia, to dla Polaków jest on istotnym warunkiem zrealizo­wania zadań życiowych.Wyniki w czynniku „Samoponiżenie-zawiść” wskazują na nie­wielkie jego nasilenie, niemniej Polacy wyglądają na bardziej za­wistnych i mniej ceniących siebie niż przedstawiciele dwu pozosta­łych nacji.

WYŁĄCZNOŚĆ RELACJI

W czynniku „Zagrożenie dla wyłączności relacji” Polacy uzys­kali najwyższy wskaźnik, istotnie różny od wskaźnika Niemców,Amerykanów. Polacy w stosunku do Niemców i Amerykanów róż­nią się tym, że chcą zawsze wiedzieć, gdzie partner jest i co robi, mają większe problemy fizjologiczne (żołądkowe), gdy partner spę­dza więcej czasu ze swym hobby niż z nimi, serce bije im mocniej, gdy partner flirtuje z innymi, nie lubią gdy partner wychodzi z oso­bą płci przeciwnej i gdy partner obejmuje kogoś. Ta ostatnia sytu­acja wywołała największe zróżnicowanie między grupami. Niemcy,Amerykanie nie widzą w niej zagrożenia dla związku z partnerem, natomiast Polacy odczuwająje w znacznym stopniu. W ramach tego czynnika wyłoniono kategorię „Zagrożenie dla seksualnej wyłączności stosunków z partnerem” i — jak się oka­zuje — wszystkie trzy grupy reagują podobnie, odczuwając duże zagrożenie w sytuacjach sugerowanych przez pytania kwes­tionariusza (Mpl = 5.90, Md = 5.57, Musa = 5.59 , na 7-stopniowej skali ocen).

WYNIKI ANALIZ

Wyniki tych analiz prowadzą do konkluzji, że czynnikowa struk­tura zazdrości składa się z części wspólnej oraz z czynników specy­ficznych. Rzecz jasna, że obszar wspólny zależy od tego, jakie i ile grup kulturowych zostanie uwzględnionych w puli danych wyjścio­wych i jakie charakterystyki (wymiary) są wykorzystane w analizie porównawczej. Im mniej kultur, im bardziej są do siebie podobne oraz im bardziej ogólne wymiary, tym większy obszar wspólnej wa­riancji. Jednocześnie wyniki te mówią pośrednio o złożoności poję­cia, których jest kryterium porównań. Poszerzenie liczby odmien­nych grup badawczych służy z jednej strony dookreślaniu pojęcia, a z drugiej pozwala na bardziej adekwatną charakterystykę każdej grupy.W odniesieniu do wartości przypisywanej rodzinie przez polskie społeczeństwo wysunęliśmy hipotezę, że Polacy są bardziej zaz­drośni niż członkowie społeczeństw zachodnich. Badania kwestio­nariuszowe wśród trzech narodowości potwierdziły nasze przypusz­czenia (zob. Zaleski i Hupka, 1991-92). Polacy w porównaniu z Niemcami i Amerykanami okazali się bardziej zazdrośni w takich wymiarach jak Zagrożenie dla wyłączności związku, Awersja do autonomii partnera, Zależność oraz Samoponiżenie-zawiść. Ponie­waż wyniki dotyczą naszej populacji, zatem przedstawię je nieco bardziej szczegółowo.